Krystyna Piotrowska „Portret Krystyny” Krystyna Piotrowska „Portret Krystyny”

Krystyna Piotrowska „Portret Krystyny” Krystyna Piotrowska „Portret Krystyny”
Opis
„Portret Krystyny” to pierwsza indywidualna prezentacja prac Krystyny Piotrowskiej w Tarnowie. Mieście bliskim artystce, w którym odnalazła ślady swojej rodziny.
Wystawa ma charakter przekrojowy, prezentuje prace artystki od początku lat 80. XX wieku, po najnowsze obrazy namalowane niedawno z inspiracji archiwalną fotografią zobaczoną w książce dotyczącej Tarnowa. Zobaczymy na niej znane cykle, prace pokazywane bardzo rzadko oraz obrazy prezentowane po raz pierwszy. Krystyna Piotrowska znana jest z mistrzowskich grafik. Tarnowska wystawa ukazuje szersze spektrum mediów, w których artystka pracuje – rysunek, obiekty, wideo i malarstwo.
Krystyna Piotrowska jest portrecistką. Ale w jej twórczości portret nigdy nie oznaczał jedynie podobizny. Twarz jest punktem wyjścia, materiałem do przekształcenia, powielenia, przecięcia, przesunięcia. Raz jej własna, innym razem cudza. Czasem należąca do osoby jej znanej, czasem do kogoś, kogo imienia już nie pamięta. Wizerunek miał zachować ślad, ale jednocześnie pozwalać mu się rozpadać.
Już w pierwszych pracach Piotrowskiej pojawia się ciało i jego odbicie. Później przychodzą autoportrety, „Ćwiczenia z portretu”, fotografie, twarze znalezione i przetworzone, postaci wydobywane z pamięci. Portret staje się u Krystyny Piotrowskiej nie tyle przedstawieniem człowieka, ile ćwiczeniem z patrzenia na człowieka, obserwacji. Artystka skłania do refleksji. Czy obraz twarz bez widocznych oczu wciąż można nazwać portretem? Wszak czy to nie oczy są śladem obecności? Czy portret nie zaczyna się tam, gdzie spojrzenia spotykając się ze sobą? Dlatego „Portret Krystyny” nie jest tylko tytułem wystawy. Krystyna przez lata wybierała swoich bohaterów. Portretując ich twarze, ciała, historie i fotografie. Ich obecność w jej pracach. Ich pamięć, która czasem okazuje się trwalsza niż sam wizerunek. Portretując innych, artystka pozostawia w tych pracach własny ślad. Każdy portret jest więc poniekąd portretem portrecistki. To szczególnie ważne w przypadku Piotrowskiej, dla której obraz od początku był związany z pytaniem o tożsamość. W jej pracach wizerunek nie jest stabilny: można go powielić, odwrócić, rozłożyć na części, zestawić z innym, pozbawić go pewności. Tożsamość również nie daje się raz na zawsze uchwycić. Pozostaje czymś, co nieustannie się składa i rozpada.
Jest w tym coś jeszcze. Krystyna to imię o znaczeniu „należąca do Chrystusa”, wywodzące się od łacińskiego Christinus. „Należąca do”… To słowo – przynależność – niespodziewanie dobrze spotyka się z twórczością Piotrowskiej. Z jej wieloletnim powracaniem do pytań o to, kim jesteśmy, do kogo należą nasze obrazy i wspomnienia, co dziedziczymy, a co próbujemy odzyskać. Z osobistą historią, pamięcią rodzinną i poszukiwaniem własnej tożsamości. Z pytaniem, czy można jeszcze rozpoznać siebie w obrazie, który został zrobiony dawno temu. Ale „Portret Krystyny” nie chce tej historii dopowiedzieć do końca. Portret jest przecież zawsze trochę podejrzany. Obiecuje podobieństwo, choć pokazuje tylko fragment. Obiecuje obecność, choć posługuje się obrazem. Ma zatrzymać człowieka, a jednocześnie przypomina, że człowieka nie da się zatrzymać. Dlatego jej portrety bywają bardziej pytaniami niż odpowiedziami. A wystawa? Może jest kolejnym „Ćwiczeniem z portretu” – tym razem nie portretu kogoś, lecz portretu samej Krystyny. Zbudowanego z jej twarzy i cudzych, z autoportretów i zapożyczeń, z pamięci, fotografii, ciała, historii i obrazów. Nie jest to portret zamknięty. Krystyna pozostaje w nim jednocześnie tą, która patrzy, i tą, którą próbujemy zobaczyć.
Krystyna Piotrowska
Ur. 1949 w Zabrzu. Studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie – Wydział Architektury Wnętrz, 1966-1972, w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu – Wydział Grafiki i Malarstwa, 1972-1975, w Grafikskolan Forum w Malmö, 1985-1990.
Tworzy prace łączące fotografię, techniki graficzne i malarstwo. Autorka instalacji i wideo. Jej twórczości dotyka głównie tematu identyfikacji i pamięci. W latach 2006 – 2012 roku była autorką i kuratorką wystawy „Projekt Próżna”, w 2014 kuratorką wystawy „Adoracja słodyczy” w Zachęcie, w 2017 wystawy „Złe kobiety” w Centrum Kultury „Zamek” w Poznaniu. Wielokrotnie prowadziła warsztaty z grafiki na Summer Academy of Art w Salzburgu.
Termin:10.10 – 17.11.2026
Wernisaż wystawy: sobota, 10.10, g. 17:00
Godziny otwarcia ekspozycji: wt-pt: 10:00 – 17:00 (ostatnie wejście na wystawę o g. 16:45) ndz: 11:00 – 18:00 (ostatnie wejście na wystawę o g. 17:45)
Wstęp: bilet normalny: 10 zł, bilet ulgowy: 5 zł, bilet czwartkowy: 1 zł
Źródło: kultura.tarnow.pl
Opis
„Portret Krystyny” to pierwsza indywidualna prezentacja prac Krystyny Piotrowskiej w Tarnowie. Mieście bliskim artystce, w którym odnalazła ślady swojej rodziny.
Wystawa ma charakter przekrojowy, prezentuje prace artystki od początku lat 80. XX wieku, po najnowsze obrazy namalowane niedawno z inspiracji archiwalną fotografią zobaczoną w książce dotyczącej Tarnowa. Zobaczymy na niej znane cykle, prace pokazywane bardzo rzadko oraz obrazy prezentowane po raz pierwszy. Krystyna Piotrowska znana jest z mistrzowskich grafik. Tarnowska wystawa ukazuje szersze spektrum mediów, w których artystka pracuje – rysunek, obiekty, wideo i malarstwo.
Krystyna Piotrowska jest portrecistką. Ale w jej twórczości portret nigdy nie oznaczał jedynie podobizny. Twarz jest punktem wyjścia, materiałem do przekształcenia, powielenia, przecięcia, przesunięcia. Raz jej własna, innym razem cudza. Czasem należąca do osoby jej znanej, czasem do kogoś, kogo imienia już nie pamięta. Wizerunek miał zachować ślad, ale jednocześnie pozwalać mu się rozpadać.
Już w pierwszych pracach Piotrowskiej pojawia się ciało i jego odbicie. Później przychodzą autoportrety, „Ćwiczenia z portretu”, fotografie, twarze znalezione i przetworzone, postaci wydobywane z pamięci. Portret staje się u Krystyny Piotrowskiej nie tyle przedstawieniem człowieka, ile ćwiczeniem z patrzenia na człowieka, obserwacji. Artystka skłania do refleksji. Czy obraz twarz bez widocznych oczu wciąż można nazwać portretem? Wszak czy to nie oczy są śladem obecności? Czy portret nie zaczyna się tam, gdzie spojrzenia spotykając się ze sobą? Dlatego „Portret Krystyny” nie jest tylko tytułem wystawy. Krystyna przez lata wybierała swoich bohaterów. Portretując ich twarze, ciała, historie i fotografie. Ich obecność w jej pracach. Ich pamięć, która czasem okazuje się trwalsza niż sam wizerunek. Portretując innych, artystka pozostawia w tych pracach własny ślad. Każdy portret jest więc poniekąd portretem portrecistki. To szczególnie ważne w przypadku Piotrowskiej, dla której obraz od początku był związany z pytaniem o tożsamość. W jej pracach wizerunek nie jest stabilny: można go powielić, odwrócić, rozłożyć na części, zestawić z innym, pozbawić go pewności. Tożsamość również nie daje się raz na zawsze uchwycić. Pozostaje czymś, co nieustannie się składa i rozpada.
Jest w tym coś jeszcze. Krystyna to imię o znaczeniu „należąca do Chrystusa”, wywodzące się od łacińskiego Christinus. „Należąca do”… To słowo – przynależność – niespodziewanie dobrze spotyka się z twórczością Piotrowskiej. Z jej wieloletnim powracaniem do pytań o to, kim jesteśmy, do kogo należą nasze obrazy i wspomnienia, co dziedziczymy, a co próbujemy odzyskać. Z osobistą historią, pamięcią rodzinną i poszukiwaniem własnej tożsamości. Z pytaniem, czy można jeszcze rozpoznać siebie w obrazie, który został zrobiony dawno temu. Ale „Portret Krystyny” nie chce tej historii dopowiedzieć do końca. Portret jest przecież zawsze trochę podejrzany. Obiecuje podobieństwo, choć pokazuje tylko fragment. Obiecuje obecność, choć posługuje się obrazem. Ma zatrzymać człowieka, a jednocześnie przypomina, że człowieka nie da się zatrzymać. Dlatego jej portrety bywają bardziej pytaniami niż odpowiedziami. A wystawa? Może jest kolejnym „Ćwiczeniem z portretu” – tym razem nie portretu kogoś, lecz portretu samej Krystyny. Zbudowanego z jej twarzy i cudzych, z autoportretów i zapożyczeń, z pamięci, fotografii, ciała, historii i obrazów. Nie jest to portret zamknięty. Krystyna pozostaje w nim jednocześnie tą, która patrzy, i tą, którą próbujemy zobaczyć.
Krystyna Piotrowska
Ur. 1949 w Zabrzu. Studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie – Wydział Architektury Wnętrz, 1966-1972, w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu – Wydział Grafiki i Malarstwa, 1972-1975, w Grafikskolan Forum w Malmö, 1985-1990.
Tworzy prace łączące fotografię, techniki graficzne i malarstwo. Autorka instalacji i wideo. Jej twórczości dotyka głównie tematu identyfikacji i pamięci. W latach 2006 – 2012 roku była autorką i kuratorką wystawy „Projekt Próżna”, w 2014 kuratorką wystawy „Adoracja słodyczy” w Zachęcie, w 2017 wystawy „Złe kobiety” w Centrum Kultury „Zamek” w Poznaniu. Wielokrotnie prowadziła warsztaty z grafiki na Summer Academy of Art w Salzburgu.
Termin:10.10 – 17.11.2026
Wernisaż wystawy: sobota, 10.10, g. 17:00
Godziny otwarcia ekspozycji: wt-pt: 10:00 – 17:00 (ostatnie wejście na wystawę o g. 16:45) ndz: 11:00 – 18:00 (ostatnie wejście na wystawę o g. 17:45)
Wstęp: bilet normalny: 10 zł, bilet ulgowy: 5 zł, bilet czwartkowy: 1 zł
Źródło: kultura.tarnow.pl