Pokaz czechosłowackich parodii filmowych - "Jutro wstanę rano i oparzę się herbatą" (1977)

Pokaz czechosłowackich parodii filmowych - "Jutro wstanę rano i oparzę się herbatą" (1977)
wtorek, 20 października 2026
20:45
Antykwariat Bukinista
Poznań
Zapisz wydarzenie
Udostępnij wydarzenie
Opis
Czy wyobrażacie sobie rzeczywistość, w której agencje turystyczne organizują wycieczki w przeszłość, a byli SS-mani mają dostęp do bomby wodorowej? Jak mógłby wyglądać świat, gdyby zdołali przenieść ją w czasie do III Rzeszy u schyłku II wojny światowej?
W filmie "Jutro wstanę rano i oparzę się herbatą", wyreżyserowanym przez Jindřicha Poláka, twórcę "Ikarie XB-1", ze scenariuszem autorstwa znanego już z poprzednich pokazów Miloša Macourka, zwolennikom Führera udaje się dobić targu z pilotem praskiej agencji Universum, który zgadza się zabrać ich do roku 1944. Nie mogli jednak przewidzieć, że w międzyczasie ich współpracownik śmiertelnie zakrztusi się rogalikiem, a jego tożsamość przejmie brat bliźniak, będący jego całkowitym przeciwieństwem. Niczego nieświadomy Karel Bureš koncertowo psuje im szyki i doprowadza do tego, że zamiast bomby niedoszły austriacki malarz otrzymuje... kobiecą bieliznę.
Jeśli pomysł przywołuje Wam na myśl "Panowie, zabiłem Einsteina" Oldřicha Lipský'ego, zapewne nie zdziwi Was, że również i tym razem inspirację dla filmowców stanowiło opowiadanie Josefa Nesvadby - "Výprava opačným směrem" (pol. "Wyprawa w przeciwnym kierunku") z 1962 roku. Z dziełem Poláka łączy je jednak wyłącznie to, że występuje w nim wehikuł czasu skonstruowany przez nazistów. Nesvadba, z wykształcenia lekarz psychiatra, skupił się na rozważaniach wokół wolnej woli, stawiając przed czytelnikiem pytanie, czy znajomość skutków własnych czynów pozwoliłaby człowiekowi postąpić inaczej, gdyby miał szansę wpłynąć na przeszłość. Napisany przez niego bohater rezygnuje z odkrywania przyszłości, by zamiast tego cofnąć się o jeden dzień i naprawić swój błąd.
Ten, kto liczy na podobną problematykę w filmie, mocno się rozczaruje, jednak konsekwencje nieudolnej próby ratowania III Rzeszy zostały przedstawione w nietuzinkowy sposób. W swoim scenariuszu Macourek jak zwykle postawił na wielowątkową intrygę pełną czarnego humoru i farsy. Choć po raz drugi podjął się obmyślenia komedii o podróżach w czasie, nie sposób zarzucić mu powtarzalności. Warto przy tym nadmienić, że premiera "Powrotu do przyszłości" nastąpiła dopiero osiem lat później!
W dowódcę SS-manów wciela się niezastąpiony Jiří Sovák, znany z roli naukowca Davida Moore'a w "Panowie, zabiłem Einsteina". Co zabawne, jego tamtejsza postać zastanawiała się, czy mogłaby zapobiec II wojnie światowej, mordując zawczasu niemieckiego dyktatora.
Z kolei obsadzony w rolach obu braci Bureš Petr Kostka został postawiony przed nie lada wyzwaniem. W scenach, w których rozmawiali ze sobą, nie mógł sobie pozwolić na błędy. Najpierw filmowano jedną część sceny, a następnie naświetlony fragment filmu nakładano na pustą taśmę, co w praktyce oznaczało, że każda pomyłka wiązała się z koniecznością powtórki poprzedniego ujęcia. Kostka początkowo nie chciał przyjąć roli - zgodził się dopiero po drugim czytaniu. Wisienkę na torcie stanowi kreacja Führera w wykonaniu Františka Vicena, który swoją pieczołowitością miał wprawić w osłupienie Menšíka i Brodský'ego.
Zabierzcie więc aparaty fotograficzne i wyruszcie z nami do Wilczego Szańca, by z bliska przyjrzeć się druzgocącej porażce nazistów! Zgodnie z tradycją odlatujemy z 15-minutowym opóźnieniem, podróż zaś poprzedzi półgodzinna odprawa w wykonaniu Lemoniadowego Joego.
W cenie: kojąca ścieżka dźwiękowa, efekty specjalne bijące na głowę amerykańskie kino klasy B, unikalne ujęcia prototypu Škody 110 Super Sport i wódz III Rzeszy władający nienagannym czeskim!
Baner Pobierz baner (JPEG, 527,82 kB)
Baner z nazwą cyklu, tytułem filmu oraz lokalizacją i terminem pokazu. Tło FB.jpg Pobierz dokument -- ( JPG , 0.24kB )
Źródło: www.poznan.pl
Opis
Czy wyobrażacie sobie rzeczywistość, w której agencje turystyczne organizują wycieczki w przeszłość, a byli SS-mani mają dostęp do bomby wodorowej? Jak mógłby wyglądać świat, gdyby zdołali przenieść ją w czasie do III Rzeszy u schyłku II wojny światowej?
W filmie "Jutro wstanę rano i oparzę się herbatą", wyreżyserowanym przez Jindřicha Poláka, twórcę "Ikarie XB-1", ze scenariuszem autorstwa znanego już z poprzednich pokazów Miloša Macourka, zwolennikom Führera udaje się dobić targu z pilotem praskiej agencji Universum, który zgadza się zabrać ich do roku 1944. Nie mogli jednak przewidzieć, że w międzyczasie ich współpracownik śmiertelnie zakrztusi się rogalikiem, a jego tożsamość przejmie brat bliźniak, będący jego całkowitym przeciwieństwem. Niczego nieświadomy Karel Bureš koncertowo psuje im szyki i doprowadza do tego, że zamiast bomby niedoszły austriacki malarz otrzymuje... kobiecą bieliznę.
Jeśli pomysł przywołuje Wam na myśl "Panowie, zabiłem Einsteina" Oldřicha Lipský'ego, zapewne nie zdziwi Was, że również i tym razem inspirację dla filmowców stanowiło opowiadanie Josefa Nesvadby - "Výprava opačným směrem" (pol. "Wyprawa w przeciwnym kierunku") z 1962 roku. Z dziełem Poláka łączy je jednak wyłącznie to, że występuje w nim wehikuł czasu skonstruowany przez nazistów. Nesvadba, z wykształcenia lekarz psychiatra, skupił się na rozważaniach wokół wolnej woli, stawiając przed czytelnikiem pytanie, czy znajomość skutków własnych czynów pozwoliłaby człowiekowi postąpić inaczej, gdyby miał szansę wpłynąć na przeszłość. Napisany przez niego bohater rezygnuje z odkrywania przyszłości, by zamiast tego cofnąć się o jeden dzień i naprawić swój błąd.
Ten, kto liczy na podobną problematykę w filmie, mocno się rozczaruje, jednak konsekwencje nieudolnej próby ratowania III Rzeszy zostały przedstawione w nietuzinkowy sposób. W swoim scenariuszu Macourek jak zwykle postawił na wielowątkową intrygę pełną czarnego humoru i farsy. Choć po raz drugi podjął się obmyślenia komedii o podróżach w czasie, nie sposób zarzucić mu powtarzalności. Warto przy tym nadmienić, że premiera "Powrotu do przyszłości" nastąpiła dopiero osiem lat później!
W dowódcę SS-manów wciela się niezastąpiony Jiří Sovák, znany z roli naukowca Davida Moore'a w "Panowie, zabiłem Einsteina". Co zabawne, jego tamtejsza postać zastanawiała się, czy mogłaby zapobiec II wojnie światowej, mordując zawczasu niemieckiego dyktatora.
Z kolei obsadzony w rolach obu braci Bureš Petr Kostka został postawiony przed nie lada wyzwaniem. W scenach, w których rozmawiali ze sobą, nie mógł sobie pozwolić na błędy. Najpierw filmowano jedną część sceny, a następnie naświetlony fragment filmu nakładano na pustą taśmę, co w praktyce oznaczało, że każda pomyłka wiązała się z koniecznością powtórki poprzedniego ujęcia. Kostka początkowo nie chciał przyjąć roli - zgodził się dopiero po drugim czytaniu. Wisienkę na torcie stanowi kreacja Führera w wykonaniu Františka Vicena, który swoją pieczołowitością miał wprawić w osłupienie Menšíka i Brodský'ego.
Zabierzcie więc aparaty fotograficzne i wyruszcie z nami do Wilczego Szańca, by z bliska przyjrzeć się druzgocącej porażce nazistów! Zgodnie z tradycją odlatujemy z 15-minutowym opóźnieniem, podróż zaś poprzedzi półgodzinna odprawa w wykonaniu Lemoniadowego Joego.
W cenie: kojąca ścieżka dźwiękowa, efekty specjalne bijące na głowę amerykańskie kino klasy B, unikalne ujęcia prototypu Škody 110 Super Sport i wódz III Rzeszy władający nienagannym czeskim!
Baner Pobierz baner (JPEG, 527,82 kB)
Baner z nazwą cyklu, tytułem filmu oraz lokalizacją i terminem pokazu. Tło FB.jpg Pobierz dokument -- ( JPG , 0.24kB )
Źródło: www.poznan.pl